Ja i zakupy

Uwielbiam zakupy. Niektórzy mówią, że cierpię na zakupoholizm, ale to nie jest prawdą. Kupuję dużo i często, jednak nie zadłużam się na ogromne kwoty. Na wszystkie zakupy mnie stać, mam dużo pieniędzy, ponieważ całkiem dobrze zarabiam. Mam taką zasadę, że zaraz po tym, jak na moim koncie pojawi się wypłata z pracy, zasiadam przed komputerem w celu jej zagospodarowania. Posiadam kilka kont bankowych. Na jedno z nich przelewam kwotę, która ma mi wystarczyć na wszystkie rachunki bieżącego miesiąca i jedzenie. Drugie przeznaczone jest na oszczędności. Najpierw przelewam tam wcześniej ustaloną kwotę, a dodatkowo, przed kolejną wypłatą, wpłacam tam pieniądze, których nie wydałam na zakupy. Dzięki temu jego zawartość stale się powiększa, a wypłat dokonuję z niego niezwykle rzadko, jedynie w sytuacjach niespodziewanych, kiedy zepsuje mi się jakiś sprzęt domowy lub zbliża się jakaś większa uroczystość, na którą wypada dać odrobinę większy prezent. Staram się jednak zbyt często nie korzystać z możliwości uszczuplania tego konta. Ostatnie konto, moje ulubione, zawiera środki na moje zakupy. Jest to niezwykle wygodne, a dzięki aplikacjom mobilnym mogę z każdego miejsca na Ziemi kontrolować swoje oszczędności i wydatki. Nie interesuje mnie już ile idzie przelew z poczty. Teraz zależy to od mojego banku i banku docelowego. Na szczęście nie muszę już czekać dwóch dni na to, aby sprzedawca otrzymał moją wpłatę.

Lubię robić zakupy zarówno stacjonarnie, jak i on-line. Przyjemność sprawia mi przedzieranie się przez rzędy półek i wieszaków, możliwość dotknięcia każdej z rzeczy, którą widzę. Często biorę do przymierzalni znacznie więcej ubrań niż zamierzam finalnie kupić. Czasami zdarza się, że coś zawróci mi w głowie tak, że muszę to mieć na już i od razu po zakupie biegnę do toalety i zakładam nowy nabytek. Napędza mnie to jeszcze bardziej i udaję się na dalsze zakupy. Kupuję nie tylko ubrania, ale też świece zapachowe i ramki na zdjęcia. Te ostatnie staram się regularnie zapełniać i wieszać na ścianach. Może to wydać się mało prawdopodobne, ale mam okazję robienia zdjęć, nie spędzam całego wolnego czasu w sklepach. Chociaż czasami chciałabym. W sieci natomiast poluję na promocje. Co jakiś czas w czasopismach dla kobiet pojawiają się kody zniżkowe do wybranych sklepów. W ten sposób kupuję głównie ubrania, ale tylko w miejscach sprawdzonych, gdzie wiem, jak wygląda rozmiarówka, znam jakość produktów. Oprócz uzupełniania garderoby, zaopatruję się też w ten sposób w kosmetyki. Robiąc zakupy on-line nie mam możliwości sprawdzenia zapachu, konsystencji czy dokładnego koloru, ale podoba mi się to, że dodając kolejne rzeczy do koszyka, widzę ile już wydałam. A, jak wspomniałam wcześniej, wszystkie wydatki skrupulatnie kontroluję.

Dlatego właśnie nie uważam siebie za zakupoholiczkę. Wiem, gdzie leży granica, potrafię zrezygnować z dnia zakupowego i nie wydaję wszystkich swoich oszczędności na niepotrzebne rzeczy. Zakupy sprawiają mi przyjemność, poprawiają humor i dodają energii do dalszego działania, a także motywują do lepszej pracy, aby moje zarobki wciąż wzrastały.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *